Uzurpator. Podwójne życie prałata Jankowskiego

Ta książka niewątpliwie jest wstrząsająca. Tak jak artykuły w mediach, które wcześniej napisali jej autorzy: Piotr Głuchowski i nieżyjąca już Bożena Aksamit. „Uzurpator. Podwójne życie prałata Jankowskiego” to historia księdza Henryka Jankowskiego, człowieka kochającego przepych i bogactwo i uzurpującego sobie prawo do władzy i prestiżu, który niekoniecznie należał mu się w takiej formie, jaka miała miejsce.

Kapelan „Solidarności”

Ksiądz Henryk był na początku gdańskim kapelanem solidarności, ale miał szczere ambicje być jej twarzą na równi z Lechem Wałęsą czy Anną Walentynowicz. Trzeba jednak oddać rację, że był prawdziwym wsparciem dla działaczy podziemia. Nierzadko udzielał im schronienia i dodawał otuchy w trudnych momentach ich życia. Badania przeprowadzone przez kogoś innego niż autorzy książki, dowodzą, że donosił do SB na głównych działaczy Solidarności. Co prawda wszystkie główne teczki gdańskiego oddziału Służby Bezpieczeństwa „poszły z dymem”, ale zachowały się inne dowody, które mocno świadczą o minionych dziejach.

Życie w bogactwie wątki pedofilskie

Orientacja seksualna księdza Jankowskiego nawet w czasach jego działalności nie była tajemnicą dla wielu, jednak to w ostatnim czasie w mediach dużo się mówiło o jego skłonnościach pedofilskich. Znamienne jest to, że nikogo nie dziwili niedorośli chłopcy pętający się po plebanii kościoła Św.Brygidy. Gdy delegacja Szwedów i Norwegów przyjechała, żeby omówić sprawy związane z Noblem dla Lecha Wałęsy, była zniesmaczona, że piętnastoletni chłopcy roznoszą alkohol i półmiski z przysmakami. Oczywiście z takimi, których w tamtej Polsce mało kto na żywo widział.

Książka „Uzurpator. Podwójne życie prałata Jankowskiego” to również dalszy ciąg opowieści o wykorzystywanych młodych ludziach, którzy mamieni wszelkimi dobrami materialnymi, zgadzali się na wszystkie propozycje Jankowskiego. Co jakiś czas dochodzą słuchy o dorosłych już osobach, których skrzywdził bez żadnej zgody. Prawda widocznie nie była aż tak nieznana zwierzchnikom księdza, skoro już w okolicach roku 1994 miał on zakaz kontaktu z klerykami. Przeraża tylko sposób, w jaki to było ukrywane.

Ruch obrońców

Na długo wcześniej, niż przewrócony został pomnik Henryka Jankowskiego, powstały grupy silnie broniącej postaci księdza. Wytaczano zarzuty, dlaczego ofiary przypomniały sobie o wszystkim teraz, gdy oskarżony o to wszystko nie żyje. Zapominając jednak o specyfice tamtych czasów, gdzie postać duchownego była z reguły święta i niedotykalna. Niestety takie podejście zdarza się i dzisiaj. Nawet w obliczu bezsprzecznych dowodów, znajdą się głosy negujące prawdę.

Nawet do samej książki są zastrzeżenia w postaci pretensji, że atakuje się człowieka, który już nie może się bronić. Ale tak naprawdę to nie powód, żeby przejść do porządku dziennego nad ogromem nieprawości takiego człowieka.